Świadectwa o miłosierdziu

 

W czasie Światowego Kongresu Miłosierdzia Bożego, który odbył się w Krakowie-Łagiewnikach w dniach 1-5 października 2011 roku, wiele osób dzieliło się swoim doświadczeniem miłosierdzia Bożego. Świadectwa mają wielką moc oddziaływania. Są również zachętą do tego, aby przedstawiciele wspólnoty parafialnej podzielili się swoimi przeżyciami dotyczącymi miłosierdzia, okazanego im przez Boga oraz ukazującymi ich wysiłek kształtowania w sobie postawy miłosierdzia. Poniżej proponowane jest nabożeństwo, w którym szczególną rolę odgrywają świadectwa.

 

Wprowadzenie

Śpiew: Przybądź, Duchu Święty lub inny śpiew.

Znak krzyża i wprowadzenie: Gromadzimy się na szczególnym spotkaniu. Zostało ono nazwane „Godziną świadectwa”, gdyż jego główną częścią są wypowiedzi ludzi mówiących o ich doświadczeniu tajemnicy miłosierdzia. Usłyszymy świadectwa, które zostały wypowiedziane w czasie Światowego Kongresu Miłosierdzia w Krakowie-Łagiewnikach. Nie jest możliwe wysłuchanie całych świadectw, gdyż były one bardzo długi. Zostały wybrane fragmenty, które oddają istotną myśl całości. Po wysłuchaniu świadectw pozostaniemy w chwili ciszy. Prośmy Miłosiernego Pana, aby nasza modlitwa i refleksja, umocniła nasze zaufanie do Boga i dodała nam sił do okazywania miłosierdzia braciom.

Módlmy się: Wszechmogący Boże, Ty wszystkim okazujesz swoje miłosierdzie i obdarzasz ich pełnią swoich darów. Wielbimy Cię w życiu osób, które w szczególny sposób doznały Twojej dobroci i stały się apostołami Twego miłosierdzia. Spraw, abyśmy wsłuchując się w świadectwa braci, sami stawali się Twoimi świadkami. Przez Chrystusa, Pana naszego. Amen.

 

Przebaczenie

Komentator (K): Miłosierdzie Boga wobec nas, a także nasze miłosierdzie wobec innych wyraża się w szczególny sposób w przebaczeniu. Przypomni nam o tym słowo Boże. Potem, w świadectwie, usłyszymy historię kobiety, która została skrzywdzona, a ponieważ nie umiała przebaczyć, jej życie stało się koszmarem. Dopiero kiedy po wielu latach przebaczyła, odzyskała pokój serca i równowagę ducha.

Lektor (L): Z Ewangelii według św. Łukasza: „Gdy przyszli na miejsce, zwane Czaszką, ukrzyżowali tam Jego i złoczyńców, jednego po prawej, drugiego po lewej Jego stronie. Lecz Jezus mówił: «Ojcze, przebacz im, bo nie wiedzą, co czynią»” (Łk 23,33-34).

L: Fragmenty świadectwa Heleny, z Demokratycznej Republiki Konga, wypowiedzianego w czasie Światowego Kongresu Miłosierdzia w Krakowie-Łagiewnikach: „Jestem matką sześciorga dzieci, mam sześcioro pięknych wnuków. Mam 71 lat, od 32 lat jestem wdową […]. Z moim mężem przeżyłam dziesięć szczęśliwych lat. Z punktu widzenia materialnego nie brakował mi niczego, ale byłam zaledwie niedzielną chrześcijanką. Mój mąż zarabiał bardzo dobrze jako urzędnik państwowy. Następnie został bardzo wpływowym i znanym politykiem. Stopniowo zdałam sobie sprawę, że nie jest mi wierny, co utrzymywał w tajemnicy […]. Z tych wszystkich związków najbardziej dotknęła mnie relacja, którą utrzymywał z jedną z moich kuzynek [..]. Mogę Wam powiedzieć, że ta kuzynka spowodowała moje wielkie cierpienie moralne i duchowe. Czułam się bardzo upokorzona, zraniona, mimo że materialnie nie brakowało mi niczego. Nienawiść, zazdrość, gniew, bunt targały moim sercem […]. Dzięki łasce naszego Miłosiernego Boga, trzy lata przed śmiercią mój mąż się opamiętał i wrócił do normalnego życia. Niestety, mimo, że nigdy nie chorował, zmarł nagle z powodu szybko rozwijającej się choroby. Sekcja zwłok wykazała, że mógł zostać otruty. Plotki mówiły, że to sprawka jego przeciwników politycznych, którzy pozbyli się go wykorzystując moja dawną rywalkę, moją kuzynkę, która w ten sposób zemściła się za to, że została porzucona.

W tym momencie moja nienawiść zamieniła się we wściekłość, co wywołało podziały w naszej rodzinie i wśród naszych przyjaciół. Każdy, kto rozmawiał z tą kobietą, stawał się moim zaprzysięgłym wrogiem, a moja bliska rodzina musiała poprzeć mnie w moim działaniu. Sytuacja ta trwała wiele lat i codziennie, w każdej minucie, kiedy myślałam o tej kobiecie, życzyłam jej wszelkich możliwych nieszczęść, nawet śmierci, pod warunkiem, że to nie ja byłabym jej bezpośrednią sprawczynią. Nienawiść ta stała się dla mnie czymś normalnym i uzasadnionym, chodziłam na mszę św., nigdy się nie spowiadałam, ale przyjmowałam komunię świętą.

Zdecydowawszy, że nigdy jej nie wybaczę, nie odmawiałam już modlitwy Ojcze Nasz, by uniknąć wypowiadania słów „odpuść nam nasze winy jako i my odpuszczamy naszym winowajcom...” Czułam, że słowa te skazałyby mnie na samopotępienie i kiedy odmawiałam różaniec sama, mówiłam: „odpuść nam nasze winy, tak jak trzeba odpuścić naszym winowajcom...” [...]. Opanował mnie strach przed obrażeniem Boga i śmiercią w stanie grzechu.

(Po wielu latach) nasz miłosierny Bóg zaczął pokazywać mi film z mojego życia, wszystkie udogodnienia, które mi ofiarował, piękne dzieci, którymi mnie obdarzył. Zaczęłam inaczej patrzeć na moje życie i zachowanie. Zdałam sobie sprawę, że byłam bardzo niewdzięczna wobec Boga. Obdarzył mnie znakami swojej dobroci, troski o mnie i o moje dzieci, czego jeszcze szukałam? Dzięki łasce Boga gorzko pożałowałam mojej niewdzięczności i uwolniłam się z tej brudnej relacji, ale nienawiść wobec mojej kuzynki utrzymywała się, a pragnienie zemsty wciąż mnie zżerało [...].

Jedenaście lat po śmierci mojego męża spotkałam mojego brata księdza, który nie znał stanu mojej duszy i umysłu, ale zaproponował mi udział w trzydziestodniowych rekolekcjach ignacjańskich. Po wielokrotnej odmowie zgodziłam się w końcu. Nie należałam do żadnej grupy modlitewnej, chodziłam do kościoła tylko w niedzielę. W czasie medytacji w ciszy, po modlitwie Ojcze Nasz w trakcie mszy podczas rekolekcji, poczułam w sobie siłę, która zmusiła mnie do proszenia na głos Boga o przebaczenie mi mojej zawziętości, która przez tyle lat kazała mi zmieniać słowa modlitwy Ojcze Nasz, ale także o wybaczenie krzywd, która moja kuzynka doznała z powodu nienawiści, którą żywiłam do niej przez tyle lat. Wszyscy uczestnicy rekolekcji byli poruszeni. Po mszy miałam indywidualną rozmowę z księdzem i mogłam się wyspowiadać. Odnalazłam wewnętrzny spokój.

Spokój, który odnalazłam po rekolekcjach, nie trwał długo. Pan zaczął mnie dręczyć, prosząc, bym poszła „pojednać się z bratem swoim” (por. Mt 5,23 i 24). Prosić moją kuzynkę o wybaczenie to było coś niemal niewykonalnego, zatem walczyłam z Panem przez półtora roku, zanim kupiłam bilet na samolot do miasta, w którym mieszkała. Nie znałam nawet jej adresu, ale sam Bóg zajął się tym problemem. Pojechałam razem z naszymi wspólnymi przyjaciółmi. Kiedy mnie zobaczyła, przestraszyła się, myśląc, że chcę jej zrobić krzywdę. Jakież było jej zaskoczenie, gdy zobaczyła, że rzucam się przed nią na kolana i proszę ją o wybaczenie wszelkiego zła, które jej uczyniłam i którego jej życzyłam. Emocje były ogromne, wszyscy zaczęli płakać, zwłaszcza, kiedy powiedziała, że to ona powinna mnie prosić o przebaczenie. Długo przede mną dołączyła do grupy modlitewnej, gdzie proszono ją, by odnalazła mnie i pogodziła się ze mną. Moje przybycie było dla nas obydwu prawdziwym wyzwoleniem i świadectwem dla tych, którzy byli przy tym obecni oraz dla wszystkich, którzy poznali historię naszego pojednania. Od tego dnia zauważyłam, że z wielką łatwością potrafię godzić się z innymi.

Po tym całkowitym wyzwoleniu od nienawiści i urazy wyjechałam w podróż do Europy i pewnego dnia, wychodząc z mszy, natknęłam się na ulotkę mówiącą o Jezusie Miłosiernym Matki Carmeli i Siostry Faustyny. To było dla mnie objawienie! Imię Jezusa Miłosiernego dotknęło mnie niezmiernie, zaczęłam kupować książki o nim i jego podobizny. Dlatego też po powrocie do kraju, z pomocą przyjaciół i na znak mojej wdzięczności dla Jezusa Miłosiernego, postanowiłam szerzyć kult Bożego Miłosierdzia. Rozdałam przyjaciołom i członkom mojej rodziny książki i obrazki i zaczęliśmy odmawiać koronkę do Miłosierdzia Bożego. Powoli, na wschodzie Demokratycznej Republiki Konga narodził się nasz ruch „Dzieło Miłosierdzia Bożego”. Dzisiaj, dzięki przyjaciołom przybywającym do naszego miasta, kult rozprzestrzenia się w całym regionie i w kilku innych miejscach w naszym kraju. Dzięki Ci, Panie, za Twoją miłość, Twoje przebaczenie i Twoje wielkie Miłosierdzie”.

Chwila ciszy.

Śpiew: Misericordias Domini lub inny śpiew.

P: Prośmy naszego Pana i Zbawiciela, który nam nieustannie przebacza grzechy, aby odnowił nasze serca i uzdolnił nas do przebaczania tym, którzy wobec nas zawinili. Po każdym wezwaniu będziemy powtarzać wspólne wezwanie:

Śpiew aklamacji: Jezu, ufam Tobie lub Wysłuchaj nas, Panie, do Ciebie wołamy, wysłuchaj, prosimy Cię albo inna aklamacja.

L: Naucz nas, Panie, prosić o przebaczenie tych, których niesprawiedliwie ocenialiśmy w myślach i słowach.

Śpiew aklamacji.

L: Naucz, nas, Jezu, przebaczać tym, którzy o nas niesprawiedliwie oceniali w myślach i słowach.

Śpiew aklamacji.

L: Naucz nas, Panie, prosić o przebaczenie tych, których zraniliśmy swoim zachowaniem.

Śpiew aklamacji.

L: Naucz, nas, Jezu, przebaczać tym, którzy nas zranili swoim zachowaniem.

Śpiew aklamacji.

L: Naucz nas, Panie, często powtarzać Twoje słowa z krzyża: „Ojcze, przebacz im, bo nie wiedzą, co czynią”

Śpiew aklamacji.

L: Naucz, nas, Jezu, wprowadzać w życie Twoje słowa, w których domagasz się pojednania z braćmi, zanim złożymy ofiarę na Twoim ołtarzu.

Śpiew aklamacji.

L: Dodaj nam sił, abyśmy gorliwie naśladowali Ojca niebieskiego, który sprawia, że Jego słońce wschodzi nad dobrymi i nad złymi oraz spuszcza deszcz na sprawiedliwych i niesprawiedliwych.

Śpiew aklamacji.

L: Uczyń nas, Panie, ludźmi miłosiernymi, zdolnymi przebaczać wszelkie zło, jakie wyrządzili nam inni i obdarzać innych, także nieprzyjaciół, miłością naszego serca.

Śpiew aklamacji.

Można dodać inne wezwania.

P: Przyjmij, miłosierny Jezu, naszą pokorną prośbę. Pragniemy z głębi serca naśladować Ciebie w całym życiu, także w braniu na siebie krzyża innych ludzi i przebaczaniu win naszym winowajcom. Udziel nam swego Ducha, abyśmy Jego mocą pokonywali nasze słabości i jednoczyli się z Tobą w dziele odkupienia. Który żyjesz i królujesz na wieki wieków. Amen.

 

Koronka do Miłosierdzia Bożego

K: Drugie świadectwo, którego wysłuchamy, mówi o gorliwej modlitwie do Miłosierdzia Bożego. Ci, którzy tę modlitwę praktykują, doświadczają jej szczególnych owoców w swoim życiu. Niech światło słowa Bożego i świadectwo uczniów Pana umocni nas w nieustannym upraszaniu miłosierdzia Bożego dla nas i całego świata.

L: Z Ewangelii według św. Łukasza: „Dwóch ludzi przyszło do świątyni, żeby się modlić, jeden faryzeusz a drugi celnik. Faryzeusz stanął i tak w duszy się modlił: «Boże, dziękuję Ci, że nie jestem jak inni ludzie, zdziercy, oszuści, cudzołożnicy, albo jak i ten celnik. Zachowuję post dwa razy w tygodniu, daję dziesięcinę ze wszystkiego, co nabywam». Natomiast celnik stał z daleka i nie śmiał nawet oczu wznieść ku niebu, lecz bił się w piersi i mówił: «Boże, miej litość dla mnie, grzesznika». Powiadam wam: Ten odszedł do domu usprawiedliwiony, nie tamten” (Łk 18,10-14).

L: Świadectwo księdza arcybiskupa Jana Babiaka ze Słowacji: „Zaraz na początku podzielę się własnym doświadczeniem. Od kiedy modlę się Koronką do Miłosierdzia Bożego przed Obrazem Bożego Miłosierdzia, który znajduje się w kaplicy arcybiskupiej, doświadczam, że Pan rozwiązał wiele moich problemów osobistych, otrzymuję światło do posługi arcypasterza i siłę aby przyjmować także cierpienia i trudności oraz wielbić Go także w takich sytuacjach. Mam coraz większą radość z każdej pracy i z każdej posługi, rozwiązują się także poważne problemy w arcybiskupstwie, a Pan hojnie błogosławi każde moje postępowanie. To już trwa cztery lata i nie potrafię już sobie wyobrazić, żebym ukończył dzień bez nawiedzenia kaplicy i bez modlitwy Koronką do Miłosierdzia Bożego”.

Chwila ciszy.

Śpiew: Misericordias Domini lub inny śpiew.

P: Wysłuchaliśmy przypowieści o dwóch ludziach modlących się w świątyni, o faryzeuszu, który stał dumny przed Bogiem i o celniku, który pokornie wzywał miłosierdzia Bożego. Wysłuchaliśmy także świadectwa księdza arcybiskupa z obrządku greko-katolickiego o jego modlitwie pełnej wiary i zaufania. Ubogaceni tymi słowami odmówmy wspólnie Koronkę do Miłosierdzia Bożego. Wypraszajmy dla nas i dla całego świata wszystkie potrzebne łaski. W szczególny jednak sposób módlmy się o dar autentycznej, pełnej wiary modlitwy. Jest ona jednym z największych darów miłosierdzia Bożego. W niej bowiem Bóg dopuszcza człowieka do szczególnej bliskości z sobą. To intymna rozmowa stworzenia ze Stwórcą, ucznia z Mistrzem, to spotkanie dwóch miłujących się serc. Czyż taka bliskość z nieskończenie wielkim Panem nieba i ziemi nie jest wielkim darem, ofiarowanym nam z niezmierzonej miłości miłosiernej, jaką nam Bóg okazuje?

Koronka do Miłosierdzia Bożego.

Śpiew: Wielbić Pana chcę lub inny śpiew.

 

Apostolstwo

K: Kolejne świadectwo, które dociera do nas z Kongresu Miłosierdzia Bożego, mówi o byciu apostołem miłosierdzia. Opowiadał o tym sportowiec, olimpijczyk z Francji. Mówił o swoim nawróceniu i o swojej radości dzielenia się z innymi, w rozmowach i spotkaniach, odkrycia wielkości Boga i Jego nieskończonego miłosierdzia.

L: Z Ewangelii według św. Łukasza: „Następnie wyznaczył Pan jeszcze innych siedemdziesięciu dwóch i wysłał ich po dwóch przed sobą do każdego miasta i miejscowości, dokąd sam przyjść zamierzał […]. Wróciło siedemdziesięciu dwóch z radością mówiąc: «Panie, przez wzgląd na Twoje imię, nawet złe duchy nam się poddają»” (Łk 10,1.17).

L: Świadectwo sportowca z Francji, Frederica Buttigier: „Moje wystąpienie dedykuję Najświętszej Maryi Dziewicy, Matce Bożego Miłosierdzia. Doświadczyłem miłości Chrystusa. Na początku mojego nawrócenia w 2001 roku, przeczytałem o Świętej Faustynie i jej przesłaniu o Bożym Miłosierdziu. W moim pragnieniu poznania Pana szukałem w katolickiej księgarni książki, która mogłaby mnie zainteresować. Moją uwagę przyciągnęła gruba książka stojąca na półce, Dzienniczek Świętej Faustyny. Jako, że lubię czytać, stwierdziłem, że to coś dla mnie. Zafascynowało mnie życie Świętej Faustyny oraz miłosierdzie Jezusa. Święta Faustyna, rycerz Chrystusa o szczerym spojrzeniu, niezrównanej etyce i ogromnej odwadze. Odmawiałem koronkę do miłosierdzia bożego, adorowałem obraz Jezusa Miłosiernego.

[...] Motto nowoczesnych igrzysk olimpijskich (brzmi): „szybciej, wyżej, mocniej”, Święta Faustyna uosabia te idee w wymiarze boskim. Ja, jako sportowiec przyzwyczajony do największych poświęceń i wyrzeczeń, jestem pod ogromnym wrażeniem siostry Faustyny, jestem urzeczony jej osobą [...]. Pewnego dnia, zanim jeszcze poznałem „Faustinum” i zgromadzenie św. S. Faustyny, Pan zapytał mnie czy zgodzę się pójść do więzienia, by wyszkolić skazanych na trenerów w mojej dyscyplinie sportowej i przeprowadzić z nimi egzamin. Zgodziłem się, choć niezbyt przekonywał mnie pomysł udania się do więzienia. Sam, z własnej woli, zacząłem rozdawać broszury o miłosierdziu Bożym. Wpadłem na to, by zabrać je ze sobą, bo pomyślałem, że Jezus z pewnością chciałby, bym rozdał je więźniom.

Pierwszą przeszkodą po przybyciu do więzienia było przeszukiwanie mnie przez strażników. Jednak zgodzili się oni, bym wszedł z broszurami. Tam nawiązałem niesamowity kontakt z więźniami. Znajdowaliśmy się w czymś w rodzaju małej sali gimnastycznej bez okien, z kratami i drzwiami zamkniętymi na klucz. Wszyscy byli zafascynowani moimi zajęciami, co mnie niezwykle cieszyło. Mówiłem im o Bożym miłosierdziu, o modlitwie do Boga. Nikt nie roześmiał mi się w twarz, nikt nie próbował żartować. Widziałem ogromny szacunek. Człowiek wyznający inną religię niż my koniecznie chciał mi powiedzieć jaki błąd popełnił dodając, że wyparł się go przed sędzią, ale mnie może wszystko wyznać. Poleciłem mu, by modlił się do Boga Miłosiernego i by zmienił swoje życie, co mi obiecał. Wielu innych również chciało stać się lepszymi ludźmi i przyjąć naszego Boga, jego miłosierdzie. Wszyscy wyszli z broszurami. A ja w południe wyszedłem z więzienia, by zjeść coś na mieście i udałem się do kościoła, gdzie modliłem się za tych mężczyzn o twardych sercach, którzy bardziej wydawali mi się ofiarami grzesznego społeczeństwa niż ludźmi zasługującymi na karę. Wszyscy uczniowie zdali egzamin [...].

Mam wiele przykładów. Nie mamy czasu, by je wszystkie opowiedzieć. Może jeszcze jeden: pewien francuski zawodnik chciał ze mną trenować. Kolos ważący 150 kilogramów. Zgodził się pomodlić ze mną przed obrazem Jezusa Miłosiernego i po kilku chwilach zobaczyłem łzy w jego oczach. Teraz zawsze, gdy mnie widzi, mówi o Jezusie. Jezus przywrócił mu wielką wiarę. W kościele ludzie widzieli mnie odmawiającego koronkę do miłosierdzia Bożego. Sami zaczęli ją odmawiać codziennie. W świeckim środowisku, po odebraniu nagrody sportowej na zakończenie sezonu, poproszono mnie o rozmowę z obecnymi osobami. Nie wiedziałem co powiedzieć. Kiedy zacząłem mówić, opowiedziałem o wartościach olimpijskich jako orędziu pokoju i zjednoczeniu poprzez sport […]. I na koniec przyjmijmy słowa naszego umiłowanego Papieża, Błogosławionego Jana Pawła II: „Nie bójcie się otworzyć drzwi Chrystusowi! On was nie zawiedzie!”

Chwila ciszy.

Śpiew: Misericordias Domini lub inny śpiew.

P: Uwielbiajmy miłosiernego Boga we wszystkich dziełach, jakich dokonuje w ludzkich sercach. Uwielbiajmy Go w życiu wielkich świętych, a także w życiu każdego z nas, którzy na co dzień staramy się naśladować naszego Pana i Mistrza. Niech ta pieśń uwielbienia będzie również naszym świadectwem, wypowiedzianym wobec siebie nawzajem, że każdy z nas doznał miłosierdzia Bożego w sakramencie pokuty i w niezliczonych sytuacjach codziennego życia. Niech wspólny śpiew będzie również wypraszaniem łaski apostolstwa miłosierdzia Bożego dla każdego z nas. Powinniśmy sobie nawzajem pomagać, aby z coraz większą wiarą i miłością zwracać się do Pana.

Będziemy wsłuchiwać się we fragmenty z Dzienniczka św. Faustyny. Po każdym fragmencie będziemy powtarzać krótki śpiew uwielbienia (potem można również wypowiadać spontaniczne wezwania uwielbienia).

Śpiew: Niech będzie chwała i cześć lub inny śpiew uwielbienia.

L: „«O niepojęte i niezgłębione Miłosierdzie Boże, Kto Cię godnie wielbić i wysławić może, Największy przymiocie Boga Wszechmocnego, Tyś słodka nadzieja dla człowieka grzesznego» (Dz. 951)

L: „Otworzyłem swe serce jako żywe źródło miłosierdzia, niech z niego czerpią wszystkie dusze życie, niech się zbliżą do tego morza miłosierdzia z wielką uf­nością. Grzesznicy dostąpią usprawiedliwienia, a sprawiedliwi w dobrym utwierdzenia” (Dz. 1520).

L: „Napisz to dla dusz strapionych: Gdy dusza ujrzy i pozna ciężkość swych grzechów gdy się odsłoni przed jej oczyma duszy cała przepaść nędzy, w jakiej się pogrążyła, niech nie rozpacza, ale z ufnością niech się rzuci w ramiona mo­jego miłosierdzia, jak dziecko w objęcia ukochanej matki. Dusze te mają pierwszeństwo do mojego litościwego serca, one mają pierwszeństwo do mo­jego miłosierdzia. Powiedz, że żadna dusza, która wzywała miłosierdzia mo­jego, nie zawiodła się ani nie doznała zawstydzenia. Mam szczególne upodo­banie w duszy, która zaufała dobroci mojej” (Dz. 1541).

L: „Mów światu o moim miłosierdziu, o mojej miłości. Palą mnie promienie miło­sierdzia, pragnę je wylewać na dusze ludzkie. O, jaki mi ból sprawiają, kiedy ich przyjąć nie chcą. Córko moja, czyń, co jest w twej mocy w sprawie rozsze­rzenia czci miłosierdzia mojego, ja dopełnię, czego ci nie dostawa. Powiedz zbolałej ludzkości, niech się przytuli do miłosiernego serca mojego, a ja ich na­pełnię pokojem” (Dz. 1074).

 

Zakończenie

P: Zachęca do otwierania się na dary Bożego miłosierdzia i rozwijania w sobie postawy miłosierdzia wobec braci. Potem udziela błogosławieństwa.

Śpiew: Nasze plany i nadzieje lub inny śpiew do Miłosierdzia Bożego.